Ile was tutaj było :)

środa, 1 maja 2013

Spacer w deszczu :)

Ja i John jesteśmy już w Los Angeles. Właśnie lądujemy. Wieczorem mam już sesje zdjęciową. Powrót do rzeczywistości. Ale troche tęskniłam za moją pracą. Urlop z Johnem był świetny. Dawno tak dobrze się nie bawiłam. Z nim jest świetnie. W samolocie rozmawialiśmy . John też był bardzo zadowolony z wyjazdu. On też dzisiaj wraca do pracy.

Jest 14.00. Wysiadamy z samolotu. Już robią nam zdjęcia :O. Ale nie szkodzi.

Pojechaliśmy do domu trochę się odświeżyć. W samochodzie John powiedział:
- Nikki. Każda chwila spędzona z tobą jest niesamowita. Kocham Cię ♥
- O John. Też cię Kocham ♥
Kocham jego wyznania miłosne :D

Jesteśmy już w domu. Wszystko jest okej. Rozpakowałam rzeczy i poszłam pod prysznic. Nic tak nie pomaga jak zimna kąpiel ^^ John w tym czasie zrobił mały lunch. W hotelu nie zdąrzyliśmy nic zjeść. Zadzwonił mój telefon:  
-John  dzwoni mój telefon odbierzesz? 
- Okej.

- Halo. Tu chłopak Nikki. W czym moge pomóc ??
- Dzień dobry. Mówi Eve Torres menadżerka Nikki. Chciałam tylko przekazać że jej sesja zaczyna się o 16.00.
- Okej nie ma sprawy przekaże jej.
- Dziękuje. Do widzenia

- Kto to był słonko ?
- Twoja menadżerka . Mówiła ze sesje zaczynasz o 16.000.
- Aha okej.
- Długo będziesz siedzieć w tej łazience skarbie ?
- A co ?
- Też chce się umyć :)
- No to chodz.- powiedziałam.
John roześmiał się i powiedział :
- Haha okej.

Po 15 minutach byliśmy odświeżeni. Zjedliśmy i oboje pojechaliśmy do pracy.

Około 15.45 byłam na miejscu. Zaparkowałam mojego cudeńko i weszłam do budynku.:
- Witaj Nikki. 
- Hej Eve,
- Jak tam na urlopie ? Wypoczełaś ?
- O tak.
- Okej to bierzmy się do pracy.
Poszłam do mojego pokoju , w którym się przygotowywałam. Moja stylistka dała mi ubrania w które miałam się przebrać. 
Potem umalowała mnie kosmetyczka.
Wszystko gotowe poszłam na sesje. Fotograf był mną zachwycony . Nie miał uwag.:
- Nikki świetnie ci idzie. Widać , żę jesteś wypoczęta. Tak trzymaj  - powtarzał.
O to kilka zdjęc z sesji :
 
 

 



Zdjęcia wyszły pięknie. Tak mi wszyscy mówili.

Prace skończyłam o 18.00. Zadowolona i uśmiechnięta wyszłam ze studia. Wsiadłam do samochodu i pojechałam do butiku kupić jakąś ładną sukienkę .:
 



Wróciłam do domu. Johna nie było. Zjadłam sałatkę owocową poszłam się przebrać w coś wygodnego  i poszłam oglądać telewizje.

30 minut potem wrócił John.
- Hej kochanie. Przepraszam że się spóźniłem ale coś mi wypadło.
- Nie ma sprawy.
John przyszedł do mnie na kanape.
- Co oglądasz ? :*
- A nic. Tak sobie przeglądam.... Kupiłam nową sukienkę zobacz.- wyjełam sukienkę i pokazałam mu ją.
- Śliczna. Mam pomysł nie będziemy tu tak siedzieć. Chodź pójdziemy na spacer co ty na to ?      
- Okej :) Tylko się przebiore. 
- Nie nie ślicznie wyglądasz.
- Jasne. Idę się przebrać.
- Nie !  - John wziął mnie na ręce i wyniósł na dwór:
 -  John nie nie ! - krzyczałam ale on tylko się śmiał.
Zamknął drzwi wziął mnie za ręke i powiedział :
- Idziemy ?
- Idziemy:)
Poszliśmy na plaże. Szliśmy brzegiem morza :

   
Była wspaniale. Cały czas śmialiśmy się. John znalazł latawiec. Postanowił ze nauczy mnie jak go trzymać :
Potem położyliśmy się na mojej husteczce :

  Pare dobrych godzin spędziliśmy na plaży. Było wspaniale. Zaczeliśmy wracać.
Nie spodziewanie zaczął padać deszcze. Uciekaliśmy ale i tak zmokliśmy .
John powiedział że nigdy nie tańczył w deszczu. Włączył piosenkę i zaczął ze mną tańczyć :
- Wariat z cb. - powiedziałam.
- Ale zakochany wariat. - odpowiedziała po czym :

  To był wspaniały dzień ♥

Brak komentarzy: